Potężne zwolnienia w znanym polskim zakładzie. Powodem spadki zamówień
Szykują się wielkie zwolnienia w znanym polskim zakładzie produkcyjnym. Pracę stracić może ponad 700 osób zatrudnionych w fabryce samochodów Stellantis w Tychach.
Problemy francusko-włosko-amerykańskiego koncernu samochodowego wykraczają poza polski rynek. Produkcja we włoskich zakładach była najniższa od ponad siedmiu dekad.
Pracę w Tychach może stracić 740 osób
Koncern Stellantis ma w planach od marca wtrzymać działanie trzeciej zmiany, co będzie się wiązało z redukcją zatrudnienia. Od dzisiaj mają być negocjowane ze związkami zawodowymi szczegóły programu dobrowolnych odejść. Może nim być objętych około 740 osób. Z tej liczby 140 pracowników jest zatrudnionych na czas nieokreślony, 300 ma umowy na czas określony, a pozostałych 300 to pracownicy agencyjni.
Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa proces restrukturyzacyjny. Póki co przewiduje się, że pracownicy odchodzących z Tychów będą mogli starać się o pracę w innych polskich zakładach Stellantis. Grzegorz Maślanka, przewodniczący zakładowej Solidarności, stwierdził, że odprawy nie mogą być niższe niż 24-miesięczne. Za optymalne uznał 36-miesięczne. Jego zdaniem, program odejść powinien mieć faktycznie charakter dobrowolny.
Fabryka w Tychach działa od lat 70. XX wieku. Kiedyś powstawały w niej m.in. Fiaty 126p, Panda czy 500, obecnie wytwarzane są Alfa Romeo Junior, Fiat 600 oraz Jeep Avenger. Na początku 2025 roku w tyskim zakładzie świętowano wyprodukowanie 13 mln samochodów od początku jego funkcjonowania.
Klienci coraz częściej kupują chińskie samochody
Z czego wynikają zmiany? Rzeczniczka fabryk Stellantis w Polsce, Agnieszka Brania, tłumaczy decyzję sytuacją na europejskim rynku motoryzacyjnym i koniecznością dostosowania się do jego realiów. Firmy muszą dopasować się do poziomów zamówień. A w przypadku koncernu Stellantis owe zamówienia topnieją. Klienci coraz częściej głosują portfelami m.in. na chińskie pojazdy.